Vineta wygrywa mecz na szczycie
Dodane przez tomekadmin dnia 21.11.2020 19:33:32
DSC07617.JPG

To bez wątpienia było spotkanie na szczycie rozgrywek IV ligi! Lider konta wicelider, najlepsza drużyna tej części sezonu, kontra zespół, który rewelacyjnie rozpoczął zmagania. Poziom spotkania nie zawiódł, lecz w pełni oddał aktualny układ sił w lidze.

Galeria zdjęć
Czytaj więcej


Treść rozszerzona
DSC07617.JPG

To bez wątpienia było spotkanie na szczycie rozgrywek IV ligi! Lider konta wicelider, najlepsza drużyna tej części sezonu, kontra zespół, który rewelacyjnie rozpoczął zmagania. Poziom spotkania nie zawiódł, lecz w pełni oddał aktualny układ sił w lidze.

Piłkarze z Wolina mają aktualnie lepsze momenty w ligowych zmaganiach, natomiast szczecinianie borykają się z kryzysem. Nie przeszkodziło im to w stworzeniu emocjonującego i atrakcyjnego widowiska. Pomarańczowo - czarni rozpoczęli spotkanie z mocno ofensywnym nastawieniem, co przyniosło dwie sytuacje bramkowe. Krystian Mazurek opanował piłkę tuż przed bramką rywala, ale oddał strzał wprost w bramkarza. Po uderzeniu głową Marcela Podgórskiego piłka również wylądowała w rękawicach Jakuba Kokiela. Szczecinianie szukali kolejnych szans, jednak z biegiem czasu trudniej było finalizować akcję strzałem na bramkę. Po jednym z dośrodkowań odgwizdania rzutu karnego domagał się Kuba Żelazowski, ale gwizdek arbitra milczał. Z upływem kolejnych minut coraz bardziej do głosu dochodzili gospodarze. Kryspin Leśniak uciekł Emilowi Andrzejewskiemu i znalazł się sam na sam z Sobetskim, ale bramkarz Hutnika powstrzymał rywala. Dima równie skutecznie interweniował, gdy Konrad Bartoszewicz groźnie strzelał z rzutu wolnego. Dramat Hutnika miał miejsce w ciągu zaledwie pięciu minut. Najpierw z powodu kontuzji boisko opuścił kapitan Kuba Żelazowski, a dwie minut później po strzale Kamila Wiśniewskiego piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki pomarańczowo - czarnych. Wszystko zaczęło się od straty piłki w środku pola i szybkim wyprowadzeniu kontry prawym skrzydłem przez zespół gospodarzy.

Od początku drugiej połowy podopieczni trenerów Kubackiego i Horby zaatakowali gospodarzy, lecz mimo przewagi, mieli problem z dochodzeniem do sytuacji strzeleckich. Bliski szczęścia był Radosław Misztal, który trafił w boczną siatkę dobijając zablokowany strzał Dominika Dziąbka. Widząc, że ataki gości nie przynoszą skutku, do ofensywy przeszli gospodarze, którzy już w pierwszej groźniejszej akcji podwyższyli prowadzenie. Zawodnik Vinety na lewym skrzydle poradził sobie z trzema przeciwnikami i zagrał piłkę po ziemi, wzdłuż linii bramkowej. Kryspin Leśniak dołożył nogę i z łatwością zdobył drugiego gola dla swojej drużyny. Trenerzy Hutnika zdecydowali się na jeszcze bardziej ofensywne ustawienie, przydzielając rolę drugiego napastnika Emilowi Andrzejewskiemu. Mogło to przynieść oczekiwany efekt, ale po jego strzale głową piłka minimalnie minęła słupek. Gospodarze wykorzystali ofensywne nastawienie Hutnika i groźnie kontrowali. Kamil Wiśniewski dwukrotnie próbował pokonać Sobetskiego strzałem w kierunku dalszego słupka. W obu przypadkach zabrakło niewiele i piłka mijała bramkę gości.

Vineta Wolin – Hutnik Szczecin 2:0 (1:0)

1:0 – Kamil Wiśniewski 40`

2:0 – Kryspin Leśniak 70`

Hutnik: Sobetskyi, Szewczykowski, Janicki, Andrzejewski, Odlanicki – Poczobut, Sobinek, Ziółkowski, Mazurek (82` Szymczak), Żelazowski (38` Misztal), Dziąbek, M. Podgórski (59` Konopski)