Szalona końcówka i podział punktów w meczu Hutnika z Vinetą

To było ostatnie ligowe spotkanie na stadionie przy ulicy Nehringa w tym sezonie. Pomarańczowo - czarni pokazali się z dobrej strony, remisując z wicemistrzem rozgrywek po emocjonującym pojedynku.

Warunki do gry nie były sprzyjające, mocno palące słońce i ponad trzydziestostopniowa temperatura nie wróżyły dobrze dla tempa tego spotkania. Od początku mocno zaatakowali gospodarze i już po pięciu minutach objęli prowadzenie. Kuba Żelazowski przypomniał o sobie po przerwie spowodowanej kontuzją i zdobył bramkę wygrywając pojedynek sam na sam z Jakubem Kokielem. Wolinianie mieli problem z dobrym wejściem w mecz, a podopieczni trenera Wojciecha Horby stwarzali kolejne sytuacje. Dominik Grochowski oddał mocny strzał ze skraju pola karnego, ale skutecznie interweniował Kokiel. Niecelnie z ostrego konta uderzał Kuba Żelazowski, ale kapitan Hutnika mógł w tej sytuacji dokonać innego wyboru. Gdyby zagrał wzdłuż bramki do Dominika Grochowskiego, pozostałoby tylko dołożyć nogę do pustej bramki. To jednak nie zawsze jest takie proste, o czym Grochowski przekonał się w kolejnej sytuacji. Daniel Augusto dograł piłkę wzdłuż bramki, a zamykający akcję “Groszek” trafił w słupek. Z upływem czasu piłkarze Vinety zaczęli dochodzić do głosu. Były piłkarz Hutnika, Bartosz Sobinek, uderzył z dystansu, ale Konrad Skuza spokojnie chwycił piłkę. Również po kolejnych dwóch groźnych strzałach po stronie gości piłka lądowała w rękach dobrze dysponowanego Skuzy.

Na początku drugiej części piłkarze Hutnika powinni powiększyć prowadzenie. Michał Janicki odzyskał piłkę na połowie rywala i po krótkim prowadzeniu odegrał ją do nadbiegającego Kuby Żelazowskiego. Napastnik Hutnika stanął oko w oko z Jakubem Kokielem i tym razem górą z tego pojedynku wyszedł bramkarz “Wikingów”. Niewykorzystana szansa szybko się zemściła, a na listę strzelców wpisał się wprowadzony po przerwie Kamil Wiśniewski. Napastnik Vinety wyskoczył najwyżej do odbitej piłki i głową skierował ją do siatki. Świetną szansę na odzyskanie prowadzenia zmarnował Yevhenii Izdebskyi, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego był niepilnowany w polu karnym rywala, ale bramkarz gości obronił jego strzał. Po stronie Vinety, Radosław Cyburt, również bez asysty obrońców mógł spokojnie wykończyć akcję. Postanowił jednak oddać strzał głową i trafił w Emila Andrzejewskiego. Emocje wzrosły już w doliczonym czasie gry. Radosław Marcyniuk oddał strzał z dystansu, a Jakub Kokiel popełnił błąd i puścił piłkę między nogami, a ta przeturlała się za linię... lub też nie. Arbiter uznał, że goście wybili ją jeszcze z linii bramkowej. Gospodarze protestowali, a goście wyszli z szybką akcją i wywalczyli sobie rzut karny. Konrad Skuza wyczuł intencje Kamila Wiśniewskiego i skutecznie interweniował zostając bohaterem meczu.  


Hutnik Szczecin – Vineta Wolin 1:1 (1:0)

1:0 – Kuba Żelazowski 5`

1:1 – Kamil Wiśniewski 57`


Hutnik: Skuza, Ładny (61` Konopski), Andrzejewski, Izdebskyi, Adamczuk, Mazurek (78` Podgórski), Janicki, Cyrak (75` Kruk), Grochowski, Augusto (66` Marcyniuk), Żelazowski


Vineta: Kokiel, Niewiada (59` Smerdel), Cyburt, Jeż, Nagórski, Kranz (48` Wiśniewski), Ignasiak, Tarka (76` Lewandowski), Sobinek, Bożko, Żmudź


Łukasz Czerwiński